Pisze z okazji ciszy, jaka wlasnie zapanowala w sali, w ktorej pracuje. Przyszedlem dzisiaj do pracy wyjatkowo wczesnie, a to dlatego, ze podczas coponiedzialkowego sniadania mialem powiedziec kilka slow o moim pieknym, wyjatkowym i malo tu znanym kraju. Wszystko bylo troche na jednej nodze, bo do domu wrocilem po 7 rano i mialem czas tylko na wykapanie sie, nawet sniadania nie zjadlem. Kto zna chociaz troche Szymona wie, ze wychodzenie z domu bez sniadania praktycznie sie mu nie zdarza. Wolalby sie nie ubrac, nie umyc, albo nie ogolic. Nie tym razem. Czytaj dalej ‘Co Peruwianczycy wiedza o Polsce’
Archiwum Strony 2
W Cusco zawitaliśmy kilka dni i w końcu trzeba było ruszyć z powrotem. Niby nic trudnego, wsiadasz w autobus i wracasz, ale w rzeczywistości nie było to takie proste. Wiedzieliśmy mniej więcej kiedy odjeżdżają autobusy, więc spokojnie przygotowaliśmy bagaże i jeszcze ruszyliśmy na ostatnią przechadzkę po mieście. Jakoś nie spieszyło nam się na dworzec, bo wiedzieliśmy, że czeka nas Czytaj dalej ‘Powrót do Limy’
Ile mozna zwiedzac na piechotke? No przeciez trzeba jakiejś odmiany… właśnie na to wpadliśmy będąc w Cusco. Postanowiliśmy zwiedzić ruinki na koniach. Piekna sprawa. Najpierw nas wywieźli gdzieś nad miasto i tam czekaliśmy na nasze rumaki oglądając miasto Czytaj dalej ‘Kopytami po Pępku’
Miasto Cusco to dla Inkow Qosqo, co oznacza “pepek swiata”. Miasto zalozyl Manco Inka - legenda mowi, ze gdy nadszedl w to miejsce wbil swoja zlota laske w pobliska skale i oglosil, ze wlasnie tutaj bedzie stolica panstwa Inkow. Oczywiscie samo wbicie laski nie wystarczylo, trzeba bylo nauczyc poddanych w jaki sposob zapewnic rodowi przetrwanie. Manco pokazal mezczyznom jak uprawiac Czytaj dalej ‘Pepek Swiata’
Boliwia zaczela nas zadziwiac juz od samej granicy. Samo to, ze dojazd taksowka kosztuje tyle samo co autobusem nie wydaje sie normalne, ale cieszy. Przechodzenie przez granice nie ma sobie rownych i dostarcza wielu przezyc. Budka z celnikami ustawiona jest pomiedzy zwyklymi sklepami i musielismy pytac miejscowych, gdzie sie zglosic. Po przejsciu czesci peruwianskiej nie wiedzielismy wlasciwie gdzie jestesmy i co sie dzieje. Czytaj dalej ‘Boliwia, kraj luzakow’
Copacabana to najwieksza plaza w Rio de Janerio (ma 4 km), ale nie tylko. Tak samo nazywa sie miejscowosc w Boliwii, polozona nad jeziorem Titicaca - wlasnie tam wyladowalismy podczas naszej podrozy. Mielismy tam byc jeden dzien, ale tak sie nam spodobalo, ze zostalismy na 3.
Jestesmy w Puno, czyli nad jeziorem Titicaca. Wyruszylismy rano, chcielismy raniutko, ale przeszkodzila nam defilada na czesc Alinki, ktora tutaj bywa nazywana “Al Inca”. Generalnie rzecz biorac czujemy sie tutaj dosyc bezpiecznie, szczegolnie Alinka zostaje otaczana specjalna opieka
Arequipa to drugie co do wielkosci miasto w Peru. Nazywane bywa bialym miastem, gdyz budynki sa zbudowane z bialego kamienia. Miasto otoczone jest trzema wulkanami: Misti, Chachani i Pichupichu. Jest mala szansa, ze jeszcze tu wroce, zeby podeptac Chachani (6075), ale na razie nic pewnego. Wulkany to nie jedyna rzecz godna uwagi w tej okolicy. Najslynniejszy jest kanion Colca. Jest to najglebszy kanion na swiecie. Nie wiem jak sie to ma do kanionu Kolorado, Czytaj dalej ‘Szukajac Kondorow’
Do Arequipy wyruszylismy w nocy. Troszke bylismy przerazeni czekajaca nas 14-godzinna podroza, ale jakos przeszlo. Autobusik wygodny, wiec spalo sie bardzo przyjemnie, a rano obudzily nas piekne widoki. Czytaj dalej ‘Arequipa’
Walentynki obchodzi sie i w Peru. Prawie cala Lima spotyka sie w slynnym Parque de Amor. My tam nie przepadamy za tym troszke przeslodzonym swietem i sobie poszlismy na obiad z moimi towarzyszami z pracy. Wszystko bylo przepyszne. Chyba o tym nie pisalem, ale jedzenie w Peru jest bardzo bardzo dobre i roznorodne, mowi to nawet Alinka, wiec cos w tym musi byc. Na koniec obiadu poczestowalismy biesiadnikow polskimi Kasztankami oraz cukierkami z wodka. Co do kasztankow to najbardziej ich zastanawialo jak one przetrzymaly -15 stopni, a cukierkami z wodka wznosili toast. Czytaj dalej ‘Valentino’
Sugeruje mi się, żebym raczej się wziął za gotowanie a nie za pisanie bloga, więc dzisiaj będzie szybko, chciałbym tylko szybko opowiedzieć o rewolucji jaką wywołuje przyjazd Alinki do Limy. Czytaj dalej ‘Jak Lima przywitała Alinkę’
Od dzisiaj Peru wygląda inaczej, bo przyjechała wreszcie Alinka :-). Jak na razie spokojniutko, oswajam ją z Limą. Alinka jest bardzo dzielna i już w pierwszy dzień zaczęła się popisywać swoimi zdolnościami kulinarnymi. Chciałem zrobić zdjęcie, ale jedzonko było takie pyszne, że zanim pomyślałem o zdjęciach to już się wszystko zjedliśmy. Czytaj dalej ‘Alinka już jest :-)’
Literki wklepane na tę stronę płyną ciurkiem do Polski i roznoszą informacje o kraju Inków. Strona już pojawiła się w bibliografii pewnej pracy magisterskiej i czuję, że na moich barkach coraz bardziej spoczywa jakaś cząstka tego, co spoczywało na naszych wieszczach. Co prawda nie wierzę, że Opalony Andrzej przeczyta kiedykolwiek ten wpis, ale z myślą o nim go piszę. Czytaj dalej ‘Punkopolo’
Czasami mi się wydaje, że w Peru wszystko jest prostsze. Czasami jest dokładnie odwrotnie. Jednak jeżeli chodzi o zdobycie góry wyższej o ponad 300 m niż najwyższa góra w Europie - nie ma problemu! Cena wyprawy to jakieś 60 złotych, a start z poziomu morza. Czytaj dalej ‘Shuauac’





Najnowsze komentarze