Ile mozna zwiedzac na piechotke? No przeciez trzeba jakiejś odmiany… właśnie na to wpadliśmy będąc w Cusco. Postanowiliśmy zwiedzić ruinki na koniach. Piekna sprawa. Najpierw nas wywieźli gdzieś nad miasto i tam czekaliśmy na nasze rumaki oglądając miasto Czytaj dalej ‘Kopytami po Pępku’
Archiwum kategorii 'Wyprawy' Category
Miasto Cusco to dla Inkow Qosqo, co oznacza “pepek swiata”. Miasto zalozyl Manco Inka - legenda mowi, ze gdy nadszedl w to miejsce wbil swoja zlota laske w pobliska skale i oglosil, ze wlasnie tutaj bedzie stolica panstwa Inkow. Oczywiscie samo wbicie laski nie wystarczylo, trzeba bylo nauczyc poddanych w jaki sposob zapewnic rodowi przetrwanie. Manco pokazal mezczyznom jak uprawiac Czytaj dalej ‘Pepek Swiata’
Boliwia zaczela nas zadziwiac juz od samej granicy. Samo to, ze dojazd taksowka kosztuje tyle samo co autobusem nie wydaje sie normalne, ale cieszy. Przechodzenie przez granice nie ma sobie rownych i dostarcza wielu przezyc. Budka z celnikami ustawiona jest pomiedzy zwyklymi sklepami i musielismy pytac miejscowych, gdzie sie zglosic. Po przejsciu czesci peruwianskiej nie wiedzielismy wlasciwie gdzie jestesmy i co sie dzieje. Czytaj dalej ‘Boliwia, kraj luzakow’
Copacabana to najwieksza plaza w Rio de Janerio (ma 4 km), ale nie tylko. Tak samo nazywa sie miejscowosc w Boliwii, polozona nad jeziorem Titicaca - wlasnie tam wyladowalismy podczas naszej podrozy. Mielismy tam byc jeden dzien, ale tak sie nam spodobalo, ze zostalismy na 3.
Jestesmy w Puno, czyli nad jeziorem Titicaca. Wyruszylismy rano, chcielismy raniutko, ale przeszkodzila nam defilada na czesc Alinki, ktora tutaj bywa nazywana “Al Inca”. Generalnie rzecz biorac czujemy sie tutaj dosyc bezpiecznie, szczegolnie Alinka zostaje otaczana specjalna opieka
Arequipa to drugie co do wielkosci miasto w Peru. Nazywane bywa bialym miastem, gdyz budynki sa zbudowane z bialego kamienia. Miasto otoczone jest trzema wulkanami: Misti, Chachani i Pichupichu. Jest mala szansa, ze jeszcze tu wroce, zeby podeptac Chachani (6075), ale na razie nic pewnego. Wulkany to nie jedyna rzecz godna uwagi w tej okolicy. Najslynniejszy jest kanion Colca. Jest to najglebszy kanion na swiecie. Nie wiem jak sie to ma do kanionu Kolorado, Czytaj dalej ‘Szukajac Kondorow’
Do Arequipy wyruszylismy w nocy. Troszke bylismy przerazeni czekajaca nas 14-godzinna podroza, ale jakos przeszlo. Autobusik wygodny, wiec spalo sie bardzo przyjemnie, a rano obudzily nas piekne widoki. Czytaj dalej ‘Arequipa’
Czasami mi się wydaje, że w Peru wszystko jest prostsze. Czasami jest dokładnie odwrotnie. Jednak jeżeli chodzi o zdobycie góry wyższej o ponad 300 m niż najwyższa góra w Europie - nie ma problemu! Cena wyprawy to jakieś 60 złotych, a start z poziomu morza. Czytaj dalej ‘Shuauac’
Niedziela w górach. Byłem już w tym rejonie, gdyż San Jeronimo de Surco jest jakąś godzinę drogi od Matucana (tam gdzie kwitną kaktusy). Nie do końca wiedziałem co to za wycieczka, kto idzie i skąd to wszystko się wzięło. Powiedział mi o niej ktoś na ściance. Okazało się, że było bardzo łatwo i przyjemnie. Nasza ekipa to w większości Peruwiańczycy (nawet rodziny z dziećmi). Czytaj dalej ‘Kolejny wodospadzik’
Drugi dzień mojej wyprawy spędziłem w górach. Wstałem o 4:30, wsiadłem do pierwszego autobusu i już przed 8 byłem na na miejscu. Miejscowość nazywa się Tarma, Czytaj dalej ‘Tarma’
Na ten weekend tez było kilka planów, ale ja, nauczony doświadczeniem, postanowiłem opracować plan Z, czyli wyjazdu solo. No i stało się. Pierwszy raz pojechałem gdzieś sam poza Limę. O mało co, a ominęłaby mnie ta przyjemność, bo moja rezerwacja się nie zarezerwowała, ale panie w kasie mieszały, mieszały i coś znalazły. Czytaj dalej ‘Gringo w puszczy’
Tegoroczne święta postanowiliśmy spędzić troszkę egzotycznie i wybraliśmy się do Huacachina, miejsca oddalonego kilka godzin na południe od Limy (byliśmy już tam kiedyś).
Jadąc do naszego celu postanowiliśmy się zatrzymać w połowie drogi, żeby posiedzieć sobie trochę na plaży. Okazało się, że plaża jest bardzo ładna i że jest wprost wymarzonym miejscem do Czytaj dalej ‘Święta w oazie’
Cel jaki sobie obraliśmy na ten weekend to Matucana, mała wioska położona 4 godziny od Limy (tak, przyzwyczajajcie się - w Ameryce Południowej odległość podaje się w nie w kilometrach tylko w godzinach). Miejscowość ta bardzo różni się od tych wszystkich, które widzieliśmy do tej pory, ponieważ jest dużo mniej uczęszczana przez turystów. Nie ma jej nawet w takich przewodnikach jak Lonely Planet, a namiary na nią dostałem od mojego szefa. Czytaj dalej ‘Tam gdzie kwitną kaktusy’
Ostatni weekend był dużo spokojniejszy. Zaczęło się w piątek od naszej prezentacji o Polsce. Już na wstępie zapewniliśmy sobie dużo uwagi, ponieważ spóźniliśmy się chyba z pół godziny. Czytaj dalej ‘Plaża i slumsy’





Najnowsze komentarze