Archiwum kategorii 'Hiszpania' Category

Madryt po polsku

Madryt to niby brama Europy na Amerykę Południową. Szukałem jakichś znaków związanych z Peru, ale jak na razie znalazłem raczej te związane z Polską. Spotkałem dzisiaj więcej rodaków niż przez całe ostatnie cztery miesiące. W miejscu, z którego odjeżdżają busy było ich dużo więcej niż wczoraj, oprócz tego jeszcze więcej kiełbasy i Czytaj dalej ‘Madryt po polsku’

Zycie jak w Madrycie

Co takiego slynnego jest w Madrycie? Gdy zadacie komukolwiek takie pytanie to bez zastanowienia odpowie - nic takiego. Bo w Madrycie nie ma zadnych wiezy Eiffla, Sfinksow, ani innych spektakularnych monumentow. Mowi sie, ze najwieksza atrakcja Madrytu to Czytaj dalej ‘Zycie jak w Madrycie’

Madryt i lekki szok

No i juz w Madrycie. Podroz minela szybciutko, szczegolnie jezeli uwzglednic ostatnie kilkunastogodzinne wojaze autobusami to 10 godzin w samolocie nie robi wielkiego wrazenia. Wrazenie za to robi wszystko co wokol. Dzisiaj zdalem sobie sprawe, ze pierwszy raz od 4 miesiecy mylem naczynia w cieplej wodzie. Czytaj dalej ‘Madryt i lekki szok’

Barcelona po ćwiartce

To już ostatnie chwile w Barcelonie. Korzystając z okazji zamieszczę jeszcze parę fotek.

Po pierwsze imprezy. Przyszło mi świętować urodziny w Hiszpanii, więc na kilku byłem. Pierwsza to po prostu wyjście do knajpy, niby nic nadzwyczajnego ale gwar i harmider niesamowity, podobno im większy tym lepsza impreza. Być może to ta ćwiartka mi do głowy uderzyła i już się starzeję, w każdym razie ja wolę większy spokój. Druga imprezka to masówka na uniwersytecie - coś w rodzaju naszych Juwenaliów. Najfajniej było na trzeciej, bo nie ma to jak domówki. Główną atrakcją była “agua de Valencia”. W teorii przepis wygląda tak Czytaj dalej ‘Barcelona po ćwiartce’

Coś więcej z Barcelony

Powoli zaliczamy kolejne atrakcje turystyczne. Staramy sie jednak nie wyglądać jak rasowi turyści i na rzeczy typu “autobusy turystyczne” patrzymy z gory. Czytaj dalej ‘Coś więcej z Barcelony’

Barcelona

Dotarliśmy do Barcelony. Obyło się bez większych przeszkód, oprócz tego, że przed odlotem w megafonach kilka razy wywoływano nasze nazwiska. Bynajmniej nie chodziło o jakiś nielegalny bagaż tylko raczej o to, że kontroluje się nawet głupią szminkę czy termos i z odprawami schodzi dłużej niż się każdy spodziewa.

Po przybyciu na miejsce Alinka zaserwowała pyszniutki obiad. Po składniki trzeba było iść do sklepu i już wtedy zaobserwowaliśmy ciekawą cechę Hiszpanów. Czytaj dalej ‘Barcelona’