POLSKA! Tak, dojechałem, powróciłem – jestem! Wreszcie. Steskniło mi się do wszystkich i wszystkiego. Zacząłem sobie myśleć jakby się tu spotkać ze znajomymi mordeczkami, których tyle nie widziałem. Na myślenie nie miałem dużo czasu, bo zaraz po powrocie była… “impreza osiemnastkowa” mojego brata.
Wszyscy mnie jakoś tak dziwnie popędzali, a Kuba – nasz jubilat – wyglądał na mało przejętego i właściwie mogłem się spodziewać, że za tym wszystkim czai się fortel.
Ledwo zdążyłem się wykąpać (bo samolot tradycyjnie spóźnił się 2 godziny) i już ruszamy na “imprezę”. Wchodzę
a tu
Kuba zapomniał zaprosić swoich gości, za to byli moi znajomi :>
Działo się działo, było dużo bananów,
konkurs, polskie piwo (nie jestem fanem, ale i do tego można się stęsknić) i składanie zamówień przez telefon.
Dużo by tu opowiadać. No i jeszcze poopowiadam, ale na razie chciałem poinformować wszystkich, że mój brat ma urodziny dokładnie dzisiaj, właśnie idę jeść torta, więcej zdjęć zamieszczę później. A jeżeli ktoś chce to może złożyć Kubkowi życzonka.



Eh, no w koncu jakis post, w Madrycie narzuciles mordercze tempo, 2 dni, 3 posty, teraz czekalismy na info a tu nic! Jak podroz z Madrytu do barcelony? pozdro, ps. akcja pod kosciolem juz nie bedzie taka sama
bez ciebie.
Hłe hłe, mam nadzieję, że powrotny szok kulturowy cię ominie. Trzeba by się kiedyś spotkać, skoro już wróciłeś.
OLO
HEj Jacko! Z Madrytu do Barcelony poszlo szybko, bo spalem prawie cala droge. Za to w Barcelonie wynudzilem sie na lotnisku ponad 2 godziny, bo jakies opoznienie bylo.
Olo, “szok” to troche na wyrost powiedziane. W Madrycie czulem się trochę nieswojo, ale w Krakowie zawsze się czuję jak ryba w wodzie:).