Madryt i lekki szok

No i juz w Madrycie. Podroz minela szybciutko, szczegolnie jezeli uwzglednic ostatnie kilkunastogodzinne wojaze autobusami to 10 godzin w samolocie nie robi wielkiego wrazenia. Wrazenie za to robi wszystko co wokol. Dzisiaj zdalem sobie sprawe, ze pierwszy raz od 4 miesiecy mylem naczynia w cieplej wodzie. A to wszystko dzieki temu, ze Jacek mieszka w takim odjechanym mieszkaniu :D.

Inne dziwne rzeczy, ktore zdarzaja sie wokol to zimno i ludzie poubierani w zimowe kurtki, poza tym wszyscy jakos tak dziwnie seplenia i sa bardzo biali. Peru nie moze sie ode mnie odczepic i juz spotkalem dwoch Peruwianczykow, ktorzy twierdza, ze mam lekko peruwianski akcent. Na ulicach tez czuje sie nieswojo. Jakies takie szerokie, z chodnikami, nie dosc, ze sa pasy dla pieszych to nawet swiatla, nikt na mnie nie trabi, nikt sie nie wydziera. Czuje sie jakos dziwnie bezpiecznie.

Jak na razie nie szaleje i zwiedzanie Madrytu zaczalem od uniwesyteckiej biblioteki, kolejna faza pobytu bedzie szukanie transportu dla mojego 20-kilowego nadbagazu, wiec na razie zwiedzanie miasta i robienie fotek schodzi na dalszy plan.

2 Odpowiedzi do “Madryt i lekki szok”


  1. 1 kuba piątek, 9 marzec 2007 @ 21:43

    fajnie bracie, ze już wracasz…
    Chociaż już się przyzwyczaiłem do częstego zaglądania na twoją stronę. Myślę, ze trochę będzie mi brakowało nowych wpisów :D

  2. 2 szymonperu sobota, 10 marzec 2007 @ 21:28

    Nie bedzie Ci brakowalo, bo o tylu rzeczach jeszcze nie napisalem (albo zaczalem, ale nie skonczylem), ze jeszcze jakis czas bedzie sie tutaj pojawiac cos nowego

Napisz odpowiedź