Boliwia, kraj luzakow

Flaga BoliwiiBoliwia zaczela nas zadziwiac juz od samej granicy. Samo to, ze dojazd taksowka kosztuje tyle samo co autobusem nie wydaje sie normalne, ale cieszy. Przechodzenie przez granice nie ma sobie rownych i dostarcza wielu przezyc. Budka z celnikami ustawiona jest pomiedzy zwyklymi sklepami i musielismy pytac miejscowych, gdzie sie zglosic. Po przejsciu czesci peruwianskiej nie wiedzielismy wlasciwie gdzie jestesmy i co sie dzieje. Po prawej stronie drogi jacys poprzebieraniu ludzie, wystawione glosniki, muzyka gra na calego, wszyscy tancza, pija i spiewaja.

Karnawal na granicy Boliwii

Pogadalismy chwilke z jednym z gosci, ktory nam wszystko wytlumaczyl.

Karnawal na granicy Boliwii

Okazalo sie, ze to karnawal. Przypatrzylismy sie troche wnikliwiej i po drugiej stronie drogi, tyle ze troche dalej, zobaczylismy kolejna grupe swietujacych. Jadac do Copacabana widzielismy jeszcze wiele takich imprezek.

Na granicy zobaczylismy jeszcze dzieci czyhajacych na przechodniow, aby polac ich woda. W Ameryce Polodniowej smigus-dyngus trwa przez caly karnawal, o czym przekonalem sie juz kilka razy na wlasnej skorze.

Karnawal na granicy Boliwii

oraz stado swinek przechodzacych pod szlabanem granicznym

Swinki na granicy Boliwii

Jak juz znalezlismy sie w Boliwii wsiedlismy do busa, a kierowca grzecznie zapakowal nasze plecaki na dach.

Plecaki na dachu

Nie wszystkie busy mialy plecaki na dachu, ale przeciez miejsce nie moze sie zmarnowac

Dach

W miasteczku klimat tez zupelnie inny. Uliczni handlarze, ktorzy wygladaja na niesamowitych luzakow, rozkladaja swoje rzeczy gdzie popadnie i wcale nie nagabuja przechodniow (co w Peru jest nieznosne). Wrecz przeciwnie, czasami zastanawiaja sie, czy chca Ci cos sprzedac, gdyz wiekszasc rzeczy jest wykonywana recznie i ma dla nich wartosc sentymentalna.

Handlarze uliczni BoliwiaHandlarze uliczni Boliwia

Wedlug mnie najwiekszym luzakiem jest koles majacy na wystawie obcieta glowe swini

Swinka w Boliwii

Karnawalowy wystroj, mniej lub bardziej wyrafinowany, mozna bylo zabaczyc przed kazdym domem i sklepem. Wystrojone byly rowniez samochody i autobusy.

Plecaki na dachu

Luzackie i karnawalowe sa nawet smietniki. Na tym jest napisane: “jezioro Titicaca - najwyzsze, najczystsze i najbardziej niebieskie”.

Karnawalowy smietnik nad Titicaca

Zwiedzajac pobliskie wysepki spotkalismy franciszkanskich misjonarzy z Polski, doradzili nam, zeby po kazdym posilu spozywac kieliszek mocnego alkoholu, tak dla higieny - zeby zdezynfekowac. Majac w pamieci glowy swinek na targowisku nie zastanawialismy sie wiele tylko przy kolejnym obiadku poprosilismy o kieliszek. Troszke sie zdziwilem jak podano mi setke.

Boliwia - dezynfekcja

Mialem pewnosc, ze wszystko sie zdezynfekowalo =)

13 Odpowiedzi do “Boliwia, kraj luzakow”


  1. 1 kostka wtorek, 27 luty 2007 @ 8:30

    Hahahaha…. :)
    Nie no ten łeb świński jest naprawdę najatrakcyjniejszym przedmiotem na sptrzedaż :)
    Gość w ogóle kompletnie wyluzowany śpi sobie :P, świnie, które nielegalnie przechodzą sobie na stronę Boliwii i te plecaki na “busie” :)
    To jest życie w sam raz …. na wakacje :)

  2. 2 szymonperu wtorek, 27 luty 2007 @ 20:07

    No wlasnie, i pomyslec, ze w Polsce dopiero co skonczyly sie… ferie =).
    Leb swinski jest moze atrakcyjny, ale ja wolalem byc skromniejszy i jako pamiatke kupilem sobie naszyjnik z zeba rekina :P.

  3. 3 Alinka wtorek, 27 luty 2007 @ 20:23

    Slonce, to nie byla setka, tylko stupiecdziesiatka :))))

  4. 4 Alinka wtorek, 27 luty 2007 @ 20:27

    P.S. i juz kilka osob prosilo, bys zamiescil zdjecie, jak wygladales “po”… :>

  5. 5 szymonperu wtorek, 27 luty 2007 @ 21:15

    Hmmm… jest taka mozliwosc. Ale zrobimy tak - jezeli pojawi sie tutaj wiecej komentarzy z prosba o umieszczenie zdjecia “po stupiedziesiatce” to umieszcze :P.

  6. 6 Ania z Florencji-Siostra Alinki środa, 28 luty 2007 @ 10:50

    A propos taniego trasportu bagazy z Hiszpanii do Polski. Sprobuj znalezc linie autobusowe (polskie), skontaktuj sie z nimi (najlepiej przyjdz na dworzec np.MADRID Estacion Sur de Autobuses, Mendez Alvaro 83, w godzinach odjazu autokaru do Polski) i zapytaj sie kierowcow czy mozliwe byloby przekazanie walizki do Krakowa( nie powinno cie to kosztowac drozej niz 20 euro (wczesniej sprawdz na stronie interentowej ile wynosi cena dodatkowego bagazu). Jezeli autokar nie jest przeladowany to sie zazwyczaj zgadzaja.
    http://www.europaexpress.com.pl/bilet.html
    http://www.pekaesbus.com.pl/pl/index.html
    http://www.saiabus.es/
    http://www.eurolinespolska.pl/
    powodzenia!!!!!!!!!!
    Ania

  7. 7 szymonperu środa, 28 luty 2007 @ 18:41

    Dzieki! Chyba tak zrobie, nadam sobie sam, polece i rowniez sam sobie odbiore. Byc moze tez dam jakis bagaz Alince, ale nie wiem czy bedzie miala miejsce, bo dzisiaj wybieramy sie na zakupy =P

  8. 8 Dominik piątek, 2 marzec 2007 @ 14:34

    Niezła stopięćdziesiątka :) Widzę, że imprezy tam masz ostre ;)

  9. 9 Dominik piątek, 2 marzec 2007 @ 14:35

    Ja też jestem ciekaw jak to się skończyło ;)

  10. 10 Sebb niedziela, 4 marzec 2007 @ 8:09

    Nie no fantastyczna podróż :D Alinah gratuluje :D

  11. 11 werka niedziela, 4 marzec 2007 @ 18:21

    szymeczku ja chce cie zobaczyc, niewazne przed czy po 150, a najlepiej to osobiscie…

  12. 12 szymonperu wtorek, 6 marzec 2007 @ 4:41

    Dominik, to sie nie skonczylo, to sie dopiero zaczelo! Werka, zobaczymy sie osobiscie jak mi sie po drodze nie zdarzy wiecej takich 150 ;)

    A tutaj mozna sobie zobaczyc fotke

  13. 13 Tomek czwartek, 28 luty 2008 @ 22:04

    Tak, szczególnie w La Paz jest to widoczne. Nie chcę zniechęcać, ale bywa róznie, a czasem i dramatycznie: http://www.loswiaheros.pl/porady-praktycze/la-paz-porwanie-napad-z-bronia-w-reku.php

    Bardzo sygestywny opis. :/

Napisz odpowiedź