Kilka slow o pracy

O tym jak zdobylem 5100 m n.p.m i jak nie zdobylem 5500 napisze pozniej. Poki co, z okazji tego, ze na stronie Iaeste pojawil sie link do mojej stronki, napisze kilka slow o samej pracy.

Na pierwszej rozmowie z szefem wytlumaczono mi wszystko. Powinienem sobie obrac i uszeregowac priorytety. A zebym sie za bardzo nie meczyl sami mi zaproponowali:

  1. Ludzie
  2. Kultura
  3. Telekomunikacja

Jednym slowem, nie przejmowac sie zbytnio sama praca, a raczej skupic sie na poznawaniu kraju. Ja tam jednak chcialem i pracowac, wiec podrozuje tylko w weekendy. W samej pracy bardzo przyjemnie, Peruwianczykom bardzo zalezy, zeby dobrze wypadli w oczach obcokrajowcow i jezeli tylko czegos potrzebuje to zawsze sie znajdzie ktos, kto mi pomoze. No i jeszcze jedna, jak dla mnie niesamowita, rzecz - moj szef ma zawsze dla mnie czas.

Kolejna sprawa to kursy. Srednio raz w miesiacu jest jakis kurs dla pracownikow i zawsze mnie tez “wpychaja”. Pierwszy kurs powadzony byl przez Argentynczyka, kurs po hiszpansku, slajdy tez, ale w koncu tematyka w miare mi znana, wiec sam sie zdziwilem jak wiele moglem zrozumiec. Tylko balem sie pytan zadawac, bo po hiszpansku sie prawie odezwac nie umialem. Drugi kurs prowadzil Brazylijczyk. Tym razem to byla przesada. W Brazylii mowi sie po portugalsku, ale on niby hiszpanski umial. Jak go pierwszy raz zobaczylem to kilka minut mi zajelo, zeby sie zorientowac po jakiemu on gada i o co w ogole chodzi. A teraz mamy tyodniowy kurs z innym Argentynczykiem i juz jest naprawde niezle. Nie tylko rozumiem (prawie) wszystko, ale nawet zadaje pytania, kto by pomyslal, hohoho.

Oczywiscie nie szkola nas na darmo i jak trzeba pracowac to sie pracuje. Praca to po pierwsze rozne spotkania. Juz przyzwyczailem sie, ze rzadko kiedy zaczynaja sie punktualnie i godzina opoznienia to norma. Tym nie mniej jednak troche to wszystko komplikuje i zastanawiam sie, kiedy im sie znudzi spoznianie.

Po drugie, czasami pracujemy w nocy. Tak to juz jest z sieciami telekomunikacyjnymi. Jezeli trzeba cos zmienic, etc. to robi sie to w nocy, zeby uzytkownicy nie panikowali. Atmosfera jest interesujaca. Jezdzi sie taksowkami tam gdzie trzeba, robi sie co trzeba i jezeli wszystko jest OK to nie ma problemu. Gorzej (ciekawiej), gdy cos jest nie tak. Wtedy trzeba dzwonic, szukac, dwoic sie i troic, zeby do rana wszystko bylo OK. Jednej nocy jezdzilismy po calym miescie i zamienialismy rozne karty do 6 rano, ale w koncu sie udalo.

Niektorzy praktykanci sie dziwia, jak ja tak moge pracowac w nocy, ale mi tam sie podoba. Byc moze dlatego, ze jestem tutaj tylko na 4 miesiace ;-)

3 Odpowiedzi do “Kilka slow o pracy”


  1. 1 wiktor wtorek, 6 luty 2007 @ 21:30

    no ladnie ladnie z tym ieaste… stajesz sie TYM slawnym Szymonem z Peru :P

  2. 2 wiktor wtorek, 6 luty 2007 @ 21:36

    aha, no i nie zwlekaj z tym opisem gorek…

  3. 3 Gregor środa, 7 luty 2007 @ 14:21

    czekam niecierpliwie na relacje co to sie dzialo na Ishinca… my tymczasem rozpoczelismy z Marcinem sezon skitourowy na Szyndzielni i Klimczoku :) mam nadzieje ze jak wrocisz znajdzie sie jeszcze jakas łata sniegu zebysmy poskitourzyli razem! pozdrawiam!

Napisz odpowiedź