Niedziela w górach. Byłem już w tym rejonie, gdyż San Jeronimo de Surco jest jakąś godzinę drogi od Matucana (tam gdzie kwitną kaktusy). Nie do końca wiedziałem co to za wycieczka, kto idzie i skąd to wszystko się wzięło. Powiedział mi o niej ktoś na ściance. Okazało się, że było bardzo łatwo i przyjemnie. Nasza ekipa to w większości Peruwiańczycy (nawet rodziny z dziećmi).
Droga była bardzo przyjemna i lekka.
Wlasciwie wybierajac sie w ogole nie myslalem o tym co tam zobacze. Okazalo sie, ze celem jest wodospad Palacala. No i dobrze, wodospad bardzo ladny, ale jest takze wiele innych zjawisk, ktore cieszyly moje oczy.
Po pierwsze Indianie, ktorych mozna bylo zobaczyc po drodze. Najfajniesze byly te szczerbate dzieciaki z pieskiem na ostatnim zdjeciu po prawej. Piesek z dziewczynka ubrana na czerwono nie byl juz taki fajny, bo cos mu sie nie spodobalem i chcial sie na mnie rzucic.
Po drugie roznego rodzaju zwierzaczki, zarowno te duze
jak i male, ktore zajmoway sie sprzataniem po tych duzych (film 1, film 2)
Po trzecie widoki. Mimo, ze chmury i mgla troche zaslanialy to i tak bylo bardzo ladnie.
Zaciekawilo mnie tez to jak szybko sie zmienia klimat w tej przeleczy. Wyjezdzajac z Limy widzi sie gory na ktorych nie ma nawet jednej roslinki, sam pyl i kurz, jednak w miare wyjezdzania do gory wilgotnosc jest coraz wieksza i wystepuja deszcze, wiec na gorach pojawia sie coraz wiecej roslinnosci. W miejscu, w ktorym bylismy bylo juz calkiem zielono, ale mozna bylo zobaczyc, ze siasiednia gora juz jest duzo mniej zarosnieta, na kolejnej tylko gdzieniegdzie mozna bylo wypatrzec jakies roslinki, a cztery gory dalej to juz lyso. Az strach pomyslec o tym, co “za siedmioma gorami”.
Jak juz doszledlem do wodospadu to nie omieszkalem sie w nim wykapac. Brr… bylo orzezwiajaco, bo to w koncu ponad 3000 m n.p.m.
Na koniec pozostalosci po kampanii wyborczej.

To, ze ktos przekreslil sprayem serduszko to pozytywny znak, gdyz oznacza “zakresl nasza partie”.















No widzę duże postępy jak chodzi o przyjaźń z osłami
No tak we Francji to były dopiero początki…..
Pozdrawiam !!!
No rzeczywiście te osły peruwiańskie sa mniej żadne wyruchać Szymona:)te z Francji były widocznie niewyżyte:)pozdrawiamy szymonku i wracaj do nas bo nam teskno
w filmiku 1 stracilam z oczu robaczka w 9s.. ;| A tak poza tym to schudles - to nie jest tak ze sumujue sie twoja wage i wage bagazy, wiec nie ma co liczyc, ze przemycisz do samolotu wiecej tylko dlatego, ze wazysz mniej

Ostatnio wymsknelo mi sie, ze jestes w Peru, pozniej powstaly wolne wariacje na ten temat, coraz czesciej bylo Chile az w koncu ustalilismy wspolna wersje: Czeru! Tym samym dorastajacy ekonomisci wymyslili nowy kraj, ktorego hmmm jestes jedynym obywatelem!
Ohohoho, co to sie porobilo, tyle komentarzy naraz… ach, fajnie… gilga to moja proznosc :-P.
Spokojnie z tymi osiolkami, tutaj przegania sie je po gorach i nie w glowie im jakies fikimiki. Poza tym byc moze osiolkom wydaje sie, tak jak Werce, ze schudlem, przez co jestem dla nich mniej atrakcyjny. W rzeczywistosci to wcale nie schudlem, przynajmniej wcale sie nie czuje chudszy. Moze zgestnialem?