Wczoraj Szymona spotkał pokręcony dzień. Zaczęło się od tego, że jak rano wyszedł z domu i przechodził obok ławki w parku to rzucił się na niego pies. Chłopak jest szybki, więc jakoś się wywinął, ale do śmiechu mu nie było. Trochę chyba ma dość napadania go, więc zadenuncjował właścicielkę psa pierwszemu napotkanemu policjantowi. Chyba sam wątpił czy to coś da, ale jakoś mu się lżej na duszy zrobiło.
W pracy nic wielkiego się nie działo, no może oprócz tego, że nowiutka dyskietka okazała się popsuta. Po pracy poszedł do klubu podróżniczego, ale okazało się, że zamknięto go 10 minut wcześniej. Wcale się tym nie zraził tylko poszedł dalej załatwiać swoje sprawunki. Chcąc się dowiedzieć czegoś o bilecie powrotnym usłyszał od pewnego policjanta, że linie, którymi będzie wracać, zbankrutowały. Uszy Szymona już tyle słyszały od policjantów, że wcale się tym nie przejęły.
Ciąg dalszy przygód z policją był w komisariacie. Szymon tam poszedł, żeby dokończyć formalności związane z jego telefonem, portfelem, które w piątek w nocy zmieniły właściciela. W plebyscycie wyłonił nowego właściciela, którym okazał się “Bobo”. W nagrodę dostał “kopia de denuncia”. Zapłacił za nią 3 sole w banku.
- mogę dostać drugi egzemplarz - zapytał
- oczywiście, że tak, a masz 5 soli?
- jakie 5 soli, przecież w banku się płaci 3
- no dobra, może być 3
- a nie wiem, być może wystarczy mi jeden egzemplarz
- jak chcesz
Ostatecznie policjant dał mu drugą kopię i nic za nią nie wziął. Dobry chłopak. Szymon chyba mu zaufał, bo zapytał się jak ma do domu wrócić. Ten tłumaczył, tłumaczył i dużo machał rękami, ale w końcu się poddał.
- chodź - mówi
- gdzie?
- chodź, chodź
W geście wspaniałomyślności zaprowadził Szymona do radiowozu i gada z policjantem-kierowcą
- koleś ma jechać tam i tam, podwiózł byś go na przystanek, bo biedaczyna może nie trafić
- ma jakąś kasę?
- nie ma nawet złamanego dolara
- hmm…
Ale podwozi. A Szymon zadowolony, bo w końcu się przejechał radiowozem, wsiada do autobusu.
- jadę tam i tam, ile płacę?
- 1,5 sola
- jakie 1,5 sola? Jak jechałem w tą stronę to jechałem z dalsza, a zapłaciłem 1,1 sola
- bo w tamtą stronę jest taniej
- jakie taniej? Zawsze płaci się tyle, chyba macie jakieś specjalne ceny dla gringo!
- 1,5 - powtarza obojętnym głosem - cena dla wszystkich
- w cenniku jest 1,5, przeważnie biorą mniej, ale jak się uprą to nic nie zrobisz - tłumaczy jakiś pasażer
Szymon wcale się nie zdenerwował. Targowanie się to jest po prostu sport, raz się uda, raz nie. Ale jednak trochę zły był, więc stał cały czas przy kierowcy. Obserwował ciekawe zjawisko. Na przystankach wchodzą ludzie, pytają o cenę, a zrezygnowany kierowca odpowiada: 1,5 sola. Wsiadający robią wielkie “coo?? och”, obracają się na pięcie i wysiadają. Przez całą trasę, którą jechał Szymon, nie wsiadła nawet jedna osoba. Sesese…



pies ogrodnika … sam nie zje i drugiemu nie da ;P
A co sie stalo z tym portfelem i telefonem? Jak to, napadl cie ktos, czy nie dopilnowales? I o co chodzi z tym Bobo?
Ech… szkoda gadac. Napadli mnie, w oświetlonym miejscu, więc wydawało się bezpieczne, ale tylko się wydawało. Na szczęście nic wielkiego się nie stało i nie straciłem dużo. Szkoda mi komórki, ale nie chce myśleć co by było gdyby aparat znaleźli. A Bobo to koleś, którego rozpoznałem na zdjęciach. Był na pierwszej fotce, którą mi pokazali. Powiem Ci, że ciekawie wyglądają “zakazane mordy” z tym kraju. Mam nadzieje, że już żadnych na żywo nie zobaczę :-P.
jakies newsy z tymi liniami co to juz ich nie ma? jakis alternatywny plan powrotu? Paszke pod koniec stycznie wyrusza w rejs dookola swiata, wiec jak bys dojechal stopem do przyladka Horn to moze by Cie zgranal
choc wtedy zepsujesz mu impreze, bo ma bic rekord w pojedynke 