Wśród piasku

Trasa wycieczki do Ica Jak na razie idzie wszystko zgodnie z planem i w weekend udało mi się wyrwać z Limy z dwoma innymi praktykantami. Pojechaliśmy w okolice parku narodowego Reserva Nacional de Paracas. Wyruszyliśmy w piątek wieczorem, niestety trzeba było troszkę przepłacić za bilet, bo były wybory (wybory w Peru to temat cokolwiek inny niż w Polsce i chciałbym mu poświęcić następnego posta).

Po trzech godzinach jazdy wylądowaliśmy w Chinca - mieście słynącym z bawełny, sportowców, afroperuwiańskich tańców i walecznych kogutów. My jednak mieliśmy inne plany i nie zatrzymywaliśmy się tam tylko pojechaliśmy dalej. Zresztą nawet najpiękniejsze peruwiańskie miasta nie wyglądają zachęcająco o północy. Spaliśmy kawałek dalej, w Ica. Po wyjściu z autobusu trzeba było się tylko potargować zarówno z taksówkarzem jak i z hotelarzem (ja to już zaczynam traktować to jako sport) i wreszcie można było położyć się spać.

Rano o 7:30 rozpoczęła się nasza wycieczka, najpierw popłynęliśmy łódką na wyspy Islas Ballestas gdzie pod okiem przewodnika oglądaliśmy słynny Kandelabr na pustyni Paracas

Przewodnik i Kandelabr

i wiele różnych egzotycznych zwierzaków. Lwy morskie, foki, pingwiny, kormorany, pelikany… pełno tego było.

Wyspy ballestasWyspy ballestasWyspy ballestasWyspy ballestas

Największe wrażenie zrobiły na mnie lwy morskie i ogrom ptactwa (kiedyś na wyspach tych zdobywano guano - nawóz).

Wyspy ballestas

A oto kapitan naszej łodzi

Kapitan

“Yo no soy marinero, soy capitan, soy capitan”

Następnie oglądaliśmy park narodowy, czyli pustynię, klify, czerwoną plażę.Pustynia i OloCzerwona plażaKlify

Droga wygląda na asfaltową, w rzeczywistości jest zrobiona z soli.

Droga z soli

W chwili odpoczynku mieliśmy okazję pooglądać pelikany z bliska

Pelikan

ja tradycyjnie zacząłem robić dziwne pozy. Robiąc te zdjęcia chodziło mi tylko o to, żeby zwrócić uwagę na to jaki mały jest cień

Dziwna pozaDziwna poza

Ja też tak chcę: obiadek na plaży, fale obmywają nogi, a w pobliżu czuwa labradorek!

Huacachina

Wieczorem pojechaliśmy do Huacachina, uroczej oazy położonej w okolicach Ica. Widoki jak z pocztówek:

Nasz hotelHuacachina

a poza tym można było uprawiać sandboarding. Teraz mi już trochę mniej żal, że zostawiłem zimę w Polsce. Szkoda tylko, że na pustyni nie ma wyciągów

Sandboarding

Jeszcze pare fotek z ulic peruwiańskich miast

Ulica PiscoSprzedawca czapekUlica Ica

Pozdrawiam wszystkich, którzy to czytają! A najbardziej tych, którzy komentują!

Pozdrowienia

*****

Zobacz galerię

7 Odpowiedzi do “Wśród piasku”


  1. 1 wiktor wtorek, 21 listopad 2006 @ 8:49

    hej hej

    no udany wypadzik, udany … lwy, pelikany - wszystko spoko ale i tak miazdzy fota nr 1 a konkretnie ten kolo w czerwonym kapociku :) nie wiem co z nim, ale jego wyraz twarzy mnie rozbraja - na tapetke jak nic

    jak Cie znam to nakreciles na pewno jakis filmik na sandboard’zie - udostepnilbys to, bo jestem ciekaw jak wam szlo…

  2. 2 Daniel wtorek, 21 listopad 2006 @ 12:19

    Hej!

    Ladnie sie tutaj dzieje, alez wycieczka…! Dzieki Szymonie za smsy, dzieki nim zobaczylem takze, ze i Wiktor byl troszke bardzo daleko :)

    Pozdrawiam tych, ktorych udalo mi sie ‘zidentyfikowac’: Alinke, Szymona :D, Karasia i Wiktora, jak rowniez tych, ktorych prawdopodobnie nie znam :)

    Uho, fajnie piszesz, a zdjecia ‘wyczes’

  3. 3 kuba wtorek, 21 listopad 2006 @ 13:51

    Hej Szymeczku!!

    Mie najbardziej rozwaliła droga z soli. Za niedłuo w polsce też będą solić drogi, ale chyba z innego powodu. :-)

    Tak pozatym to mógłbyś udostępnić jakiś filmik!

    Pozdrawiam, pozdrawiam.

  4. 4 werka wtorek, 21 listopad 2006 @ 22:19

    no hej hej,
    mnie tez zaciekawila fotka nr 1, ale ze wzgl na tlo, czy to jest znaczek na piasku, zeby ladniej wygladalo, czy to tor do sandbordingu?
    Swietna jest tez ziewajaca fo(t)ka!
    yy

  5. 5 szymonperu czwartek, 23 listopad 2006 @ 5:23

    Chyba zawiode wszystkich, ale nie nakrecilismy zadnego filmu z sandboardingu. Szkoda, bo pewnie byloby sie z czego posmiac:). Jednak wszedzie bylo pelno piachu, wial wiatr i aparat wyciagalem doslownie tylko na sekundy. Moze dlatego, ze dzien wczesniej gadalem z kolesiem, ktory przed sandboardingiem nie zabezpieczyl sobie aparatu.
    Koles z pierwszego zdjecia to nasz przewodnik, bardzo przyjemny koles: umial mowic po angielsku i mowil wyraznie po hiszpansku, strasznie sie przy tym wczuwal i stad ten wyraz twarzy. A za nim widac slynny znaczek na pustyni “El candelabro”, jego wymiary to 200m x 90m, wiek to kilkaset lat a pochodzenie nieznane (kosmici, masoni, marynarze). Trzyma sie na piasku dlatego, ze jest to miejsce osloniete od wiatru, a sol i woda utworzyly w tym miejscu twarda skorupe. W poblizu tego miejsca znajduja sie takze linie Nazca, ktore tworza jeszcze dziwniejsze ksztalty, ale mozna je zobaczyc tylko z samolotu.

  6. 6 Marisol środa, 3 styczeń 2007 @ 13:59

    Hello, nice site!
    replica watch uk 8) See you

  1. 1 Trzęsienie Ziemi « Szymon w Peru TrackBack do wpisu czwartek, 16 sierpień 2007 @ 22:00

Napisz odpowiedź