Barcelona po ćwiartce

To już ostatnie chwile w Barcelonie. Korzystając z okazji zamieszczę jeszcze parę fotek.

Po pierwsze imprezy. Przyszło mi świętować urodziny w Hiszpanii, więc na kilku byłem. Pierwsza to po prostu wyjście do knajpy, niby nic nadzwyczajnego ale gwar i harmider niesamowity, podobno im większy tym lepsza impreza. Być może to ta ćwiartka mi do głowy uderzyła i już się starzeję, w każdym razie ja wolę większy spokój. Druga imprezka to masówka na uniwersytecie - coś w rodzaju naszych Juwenaliów. Najfajniej było na trzeciej, bo nie ma to jak domówki. Główną atrakcją była “agua de Valencia”. W teorii przepis wygląda tak

3/4 l soku pomarańczowego
1/4 l szampana
50 g cukru
100 ml wódki

Agua de Valencia

W praktyce było trochę inaczej

Agua de Valencia

Kolejną rzeczą są parki w Barcelonie

Parc Ciutadela

nie wiem dlaczego, ale ludzie dziwne rzeczy w nich wyprawiają

Park dziwne pozyPark dziwne pozyPark dziwne pozyPark dziwne pozyPosąg

A tak w ogóle Hiszpanie to lenie, do wszystkich zabytków, do których prowadzą schody, zrobili schody ruchome

Schody ruchome do zabytkówSchody ruchome do zabytków

Mają tu łuk triumfalny

Łuk triumfalny

i morze, w którym ośmieliłem się wykąpać

Baywatch

Ok, zabieram tornister i w drogę

Tornister

 

PS. Kasiu, bardzo dziękujemy za pomoc w Barcelonie, szczególnie za zakwaterowanie, ale również za rady, mapy, obiadki i pyszne płatki śniadaniowe. Liebe Gruesse an dir und Steve!

3 Odpowiedzi do “Barcelona po ćwiartce”


  1. 1 Alinka sobota, 11 listopad 2006 @ 20:48

    domówka była zdecydowanie najfajniejsza - położyliśmy się spać wraz z przybyciem pierwszych gości (po 22) a obudziliśmy się, gdy wszyscy goście już wychodzili (koło 5 nad ranem) :PP
    sza-leeeeń-stwo :)
    chcieliśmy się wyspać, bo dzisiaj rano miałam samolot do Krakowa - dzięki temu personel lotniska już nie wzywał żadnych “-czaków” przez megafon ;)
    ahh jestem już w domku, ale tysiąc razy bardziej wolałabym się teraz tułać z Szyminem po świecie!
    …byle do lutego… :)

  2. 2 iguana niedziela, 12 listopad 2006 @ 16:02

    mmmm :) opowieści rewelka :D

    zdjęcia też niczego sobie :D

    sweet photo blogue

  3. 3 wiktor poniedziałek, 13 listopad 2006 @ 15:41

    uho! que pasa? gdzie Ty jestes? zadnych newsow, cichosza, a my tutaj czekamy na jakies wiesci!

Napisz odpowiedź