Dotarliśmy do Barcelony. Obyło się bez większych przeszkód, oprócz tego, że przed odlotem w megafonach kilka razy wywoływano nasze nazwiska. Bynajmniej nie chodziło o jakiś nielegalny bagaż tylko raczej o to, że kontroluje się nawet głupią szminkę czy termos i z odprawami schodzi dłużej niż się każdy spodziewa.
Po przybyciu na miejsce Alinka zaserwowała pyszniutki obiad. Po składniki trzeba było iść do sklepu i już wtedy zaobserwowaliśmy ciekawą cechę Hiszpanów. Gdy się ich o cokolwiek zapyta (staramy się po hiszpańsku, z tym też kupę śmiechu) to nawet nie mając najmniejszego pojęcia o co nam chodzi zawsze starają się coś odpowiedzieć. Głowimy się z czego to wynika. Myśleliśmy, że wstydzą się przyznać, że czegoś nie wiedzą. Okazuje się jednak, że każdej rozmowie przysłuchuje się kilku przechodniów i jeżeli tylko nadarzy się okazja to wtącają swoje zdanie, często zupełnie odmienne i równie niesłuszne. Dzięki temu przy pytaniu o drogę kilka razy zdarzyło się, że zyskiwaliśmy przewodnika, który pokazywał nam ją osobiście.
Nasze inne obserwacje to pijaczkowie na ławce spożywający wino ze szklanych kieliszków
wystrój świąteczny przy aurze, która ze świętami nam się zupełnie nie kojarzy
oraz kosze na psie kupy w parkach - w ich pobliżu wszystkie ławki są wolne
Na koniec zdjęcie troche kiepskiej jakości, ale wymowne



Kurde Szymon a kiedy bedziecie na Camp Nou? Jak nie zobacze foty to nie chce Cie znac! I blagam, tylko nie pytaj co to i nie pomyl z olimpijskim.
“No i nie spij chlopie Blacerone zwiedzaj”. Dla niewtajemniczonych powiem, ze to byl cytat z jednej wycieczki
Niewiem czy wiecie ale EL Symon byl juz w Barcelonie!!!
Na szczescie na tamtej wycieczce Camp Nou sie nam udalo nie zwiedzic
Za to olimpijski juz niestety tak… Pasjonujace, robic zdjecie strzyzonym trawnikom 
no barcelona esta bien (ale wlanie zastanawim sie nad koncowka do esta
hehe
tylko trzeba uwazac na ulicach na kierowcow
pis
hey Szymiasty, ci pijacy na Lawce ze szklankami to nie wygladaja mi na Native Barcelonians, To moga byc pracownicy z Rosji lub Ukrainy:).
Pozdrawiaki
Wiesz, może masz rację, ale przyznaj też, że picie wina w parku z kieliszka to tym bardziej nie jest zwyczaj rosyjski czy ukraiński :=P